Nagle, gdy Adam czytał o dzielnym rycerzu, który wyruszył na poszukiwanie zaginionego skarbu, coś dziwnego się wydarzyło. Zamiast zwykłych liter, na stronie pojawił się delikatny, migoczący pyłek, który unosił się w powietrzu, tworząc miniaturowe, świetliste wzory. Adam zamrugał, myśląc, że to tylko zmęczenie, ale pyłek stawał się coraz jaśniejszy, wirując wokół słów i tworząc małe, iskrzące spirale. Jego serce zabiło szybciej, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, a potem fascynacja. Nigdy wcześniej nic takiego nie widział. Wyciągnął ostrożnie rękę, a jeden z drobnych, świetlistych punkcików wylądował na jego palcu, delikatnie pulsując ciepłym światłem. Czuł, jakby cała książka ożyła, a opowieść, którą czytał, zaczęła dziać się naprawdę, tuż przed jego oczami.